Tata kontra dziecko: najbardziej „produktywna” sesja krzyku

0
7

Rozmowa z dzieckiem to głównie hałas. Dużo plucia, zero zrozumienia i całkowity brak zwrotu z inwestycji emocjonalnej. Mówisz. Oni patrzą. Połączenie jest cienkie, kruche, łatwo zagubione w chaosie zajęć w przedszkolu i zmienianiu pieluszek. Ale potem widzisz coś w rodzaju najnowszego filmu Mike’a DelMoro na TikTok. I przede wszystkim pamiętasz, dlaczego to robisz.

Opublikował je z prostym podpisem: „Rozmawiam z naszym dziewięciomiesięcznym dzieckiem”.

W ogóle nie ma to wrażenia rozmowy. Wygląda to na chaos. Mike leży na podłodze. Jego syn Wesley jest tuż obok. Oboje leżą na brzuszkach i machają kończynami w dziwnym, gwałtownym rytmie, który wydaje się być charakterystyczny dla niemowląt. Krzyczą. Po prostu radośnie na siebie krzyczą. To jest absurdalne. To jest cudowne.

„Tak będziemy rozmawiać, kiedy będzie starszy” – napisał Mike.

Czy to nie jest sekret? Poznaj dziecko tam, gdzie ono jest. Nie czekaj na spójną mowę. Po prostu dostosuj się do jego energii. Kiedy Wesley kopie, Mike też kopie. Kiedy dziecko chichocze, tata reaguje piskiem. To naśladownictwo jako sposób na zbliżenie się. To działa.

Film miał prawie 300 tysięcy wyświetleń. Widzowie uwielbiają pokazaną tutaj całkowitą „niekompetencję” komunikacji dorosłych. Komentarze napływają jeden po drugim.

„To najbardziej produktywna rozmowa, jaką odbyłem dziś rano”.

Do akcji przyłącza się inny widz, stając po stronie dziecka: „W tej dyskusji biorę stronę dziecka”. Ktoś inny żartuje, że z prawnego punktu widzenia dziecko ma 100% racji i już zatrudnia prawnika, który będzie reprezentował jego klienta. Humor jest prosty, niemal wulgarny, ale jakie emocje za nim stoją? Wysoki. Ciepły. Obecny.

DelMoro nie jest obca w pokazywaniu życia jako rodzic. Często występuje razem ze swoim mężem Elikiem. Ale ten film poruszył nerwy. Brzmiało inaczej. Głębiej. Inni widzowie pozostający w związkach osób tej samej płci widzieli swoją przyszłość w dwóch biegających rękach na dywanie.

„Mam nadzieję, że uda mi się przez to przejść z moim chłopakiem.”

Inny dodał: „Szczęśliwego Dnia Dumy”.

To jest krótki film. Nie ma tu wielkiej lekcji moralnej. Nie ma manifestu współczesnego rodzicielstwa. Tylko dwóch facetów siadających na podłodze i razem hałasujących. Przypomina nam to, że połączenie nie polega na doskonałych słowach. Chodzi o obecność. Jest brudno. Jest głośno. A to niczego nie rozwiązuje.